3 gadżety, które ułatwią jedzenie poza domem

Wychodząc z domu na kilka godzin warto przygotować sobie posiłki na później, aby uniknąć nagłej potrzeby kupienia batoników czy chipsów. Dzięki temu będziemy świadomie dbać o swoje zdrowie i unikniemy tycia. Dzisiaj pokażę Wam moje ulubione gadżety, które ułatwiają mi jedzenie poza domem.

Gadżety - Dietetic Lifestyle
Butelka z filtrem

To jest gadżet, który używam już prawie rok. Bardzo ułatwia życie – nie muszę latać w poszukiwaniu miejsca, gdzie można kupić wodę. Wystarczy chłodna kranówka. Przefiltrowanej wody nie czuć w ogóle chlorem. Jedynie przez 2-3 dni od zmiany filtra troszkę smakuje węglem, a w wodzie unoszą się czarne drobinki, ale zasadniczo nie jest to szkodliwe. A kiedy najbardziej warto mieć taką butelkę? Oczywiście na lotnisku! Pakuję pustą do torby, przechodzę przez bramki i idę nalać wodę w łazience. W ten sposób zaoszczędzam nawet ponad 5 zł. Butelkę z filtrem polecam każdemu, kto pije duże ilości wody, ale nie chce za nią przepłacać. Dodatkowo dbamy o środowisko – 1 filtr może zastąpić nawet do kilkuset butelek. Na rynku można znaleźć butelki kilku różnych marek, o różnych kształtach i kolorach, co tym bardziej zachęca do picia wody.

Mała torba termiczna

Ratowała mnie w czasie praktyk wakacyjnych. Dzięki niej ser żółty nie stawał się topionym, a warzywa nie więdły pomimo wysokich temperatur. Przydatna również do transportu leków wymagających niskich temperatur (np. szczepionki). Wystarczy na kilka godzin włożyć do lodówki – jeśli coś ma być po prostu schłodzone, ale nie zimne, albo schować do niej mały zmrożony wkład termiczny.

Różne pojemniki

Na ten temat można dużo pisać. W marketach i Internecie jest ich ogromny wybór. Dlatego ja napiszę o kilku moich ulubionych:

  • pojemnik na płatki i jogurt (fioletowy) – zakupiony w Biedronce.  Składa się z 2 części: do górnej wrzucamy płatki, orzechy czy co tam sobie życzymy, a do dolnej jogurt. Część na jogurt ma w ściankach specjalną substancję, która utrzymuje temperaturę. Wystarczy schować tą część na pół godziny do zamrażarki i już nie musimy się martwić, że nam się jogurt zepsuje.W komplecie jest składana łyżeczka, jednak mi szybko popękała i używam teraz zwykłęj.
  • pojemnik na sałatki (ten zielony) – również z tego samego marketu. Jest on przeznaczony na dość sporą porcję. Do pokrywki doczepiony jest plastikowy widelec (o dziwo dość wytrzymały) i wmontowany jest zakręcany pojemniczek na sosy.
  • pojemnik na różności (błękitny) – nie pamiętam w sumie skąd jest.  Jest płaski i zawiera w środku przegródkę. Idealny na małą porcję jedzenia, którą zmieścimy nawet w niewielkiej torebce. Ten pojemnik może mieć wiele różnych zastosowań – pokrojony owoc i orzechy lub marchewka i hummus (to u mnie najczęstsza zawartość).

Używam też innych pojemników. Przykładowo kanapki w dopasowanym pojemniku docierają na uczelnię w dużo lepszym stanie niż zawinięte w folie i wrzucone do torby.

Inwestycja w odpowiednie gadżety (butelkę/bidon, pojemniki, torby, sztućce) na pewno szybko się zwróci w postaci zaoszczędzonych pieniędzy, które nie wydamy na „fast foody”, i w lepszym stanie zdrowia. A co można zjeść poza domem? O tym pisałam w tym poście pisałam już o przykładach drugich śniadań do pracy czy szkoły.

A jak Wy sobie radzicie z jedzeniem poza domem? Macie jakieś ulubione gadżety?
  • Marta

    U mnie zapał do jedzenia na wynos szybko się kończy 🙁 Zwyczajnie zazwyczaj brakuje mi miejsca w plecaku/torbie. Gdy już spakuję fartuch, buty na zmianę, stetoskop, kalendarz, portfel, zeszyt i czytnik, stwierdzam, że wolę zainwestować kilka złotych niż dźwigać coś dodatkowego przez pół dnia. Ale w uczelnianym barku też da sie kupić zdrowe rzeczy 🙂

    • Jak masz gdzie kupić to super 🙂 Ja nie mam akurat za bardzo takiej możliwości (głównie przez obecność mleka we wszystkim). Ale moja torba nie zawiera 3 pierwszych rzeczy, które wymieniłaś, więc mam wystarczająco dużo miejsca 😉

  • Strasznie ubolewam nad tym, że niestety szybko wyprzedany został ten fioletowy pojemnik na jogurt i płatki, nigdzie nie udało mi się go dorwać :/ Teraz na długie dni na uczelni byłby w sam raz 😉 Zwłaszcza, że nie mam możliwości w ciągu dnia gdzieś czegoś dokupić. Dlatego zapas jedzenia musi być 🙂

    • Wiem, że ten pojemnik się swego czasu pojawiał co kilka miesięcy. Swój kupiłam ok. rok temu, ale widziałam go u znajomej, która kupiła go co najmniej pół roku wcześniej. Warto się rozglądać, może się jeszcze pojawi 😉

  • Zawsze w pracy miałam problem z przetransportowaniem jedzenia, przydałyby się pojemniki. Teraz pracuję w domu, ale pojemnik na sałatki, chętnie bym przyjęła!

    • W domu też się w sumie przydają – u mnie najbardziej na resztki z obiadu. Ale warto takie mieć, gdy planuje się dłuższe wyjście po mieście czy nawet do galerii handlowej 😉

  • Selia

    Butelka z filtrem na lotnisku to świetny pomysł. Kilka razy zastanawiałam się nad jej zakupem, ale tym argumentem mnie przekonałaś 😉

  • A ja uwielbiam wszelkie pojemniczki. Teraz pracuję w domu, ale tłumaczę sobie, że na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że muszę jednak zabrać gdzieś jedzenie ze sobą…No i już jest wymówka, żeby zaopatrzyć się w kolejny gadżet 😉

  • Pomysł z butelką z filtrem fantastyczny – szczególnie ten lotniskowy trick. Napewno skorzystam!

  • Mój mąż na służbowe wyjazdy kupił sobie nawet całą lodówkę do samochodu 😛 Zastanawiam się właśnie nad zakupem takiej butelki. A powiesz mi, jak często ten filtr trzeba wymieniać?

    • To chyba zależy od producenta. Zwykle piszą, że co jakieś 100 butelek wody. Ja to robię co około 1,5 miesiąca