Stary i Nowy Rok – podsumowanie 2017 i postanowienia 2018

Stary i Nowy Rok postanowienia - DieteticLifestyle

Kiedyś nie przekonywało mnie robienie podsumowań rocznych ani postanowień na nowy rok. Nawet jeśli robiłam jakieś postanowienia, szybko zapominałam o nich. Jednak podsumowania i nowe plany mają duże znaczenie, aby móc się rozwijać, chociaż to wcale nie jest konieczne, aby robić je w okolicach 1 stycznia. Ja jednak tym razem to robię i chcę się tutaj z Wami podzielić, jaki był rok 2017 i jakie są moje postanowienia 2018.

Rok 2017 – szczęśliwy czy smutny?

Dobre pytanie. Najlepsze określenie dla mojego minionego roku będzie „ambiwalentny”. Wydarzyło się w nim sporo dobrego, ale i sporo złego. Aby wprowadzić w rok 2018 więcej dobrego, ważne jest żeby zacząć od dobrego podsumowania. O tym, dlaczego jest to tak ważne, polecam zajrzeć do artykułu Aliny na blogu Design Your Life. Zamieszczone tutaj podsumowanie jest dość skrótowe, gdyż niektóre sprawy zostawiam tylko dla siebie.

  • Pierwsze pół roku było pod znakiem kończenia studiów i pisania pracy magisterskiej. Tak szczerze większość pracy napisałam w czerwcu. Dlatego jest bardzo wdzięczna mojej promotor za sporą dozę cierpliwości. W pisaniu pracy znacznie pomogła mi też książka Oli Budzyńskiej „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet” (możecie ją znaleźć tutaj). Nie powiedziałabym, że stałam się od razu „panią swojego czasu”, jednak wskazówki o pracy z projektami były niesamowicie pomocne. Tak więc ostatecznie obroniłam się w pierwszym terminie i zakończyłam studia z bardzo dobrymi wynikami.
  • Od razu po skończeniu studiów rzuciłam się w wir przygotowań przedślubnych. To był dość stresujący czas. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Ani ja ani mój mąż nie mogliśmy się w pełni poświęcić przygotowaniom. Ale koniec końców nic bym nie zmieniła w tym dniu. Było przepięknie. I nigdy na żadnym weselu tak dobrze się nie bawiłam, jak na swoim.
  • Zapomniałabym jeszcze powiedzieć o cudownym weekendzie panieńskim, który spędziłam ze swoją przyjaciółką (przyszywaną siostrą bliźniaczką). Przez te 3 dni świetnie się we dwie bawiłyśmy: spa w Nałęczowie, niezaplanowany koncert rockowy w Kazimierzu, spacery po wąwozach i zwiedzanie Sandomierza. Dziękuję!
  • W tym roku w końcu pozwoliłam sobie poznać bardziej dogłębnie ideę minimalizmu oraz zero waste. Przeczytałam sporo książek i blogów na ten temat. Zmieniło to wiele w postrzeganiu przeze mnie otoczenia i przedmiotów wokół mnie. I nie, nie mam teraz 30 ubrań w szafie. Zrozumiałam, że przedmioty, których nie używam, nie lubię, nie potrzebuję, niesamowicie obciążają mentalnie. Dlatego pozbyłam się na prawdę ogromnej ilości ubrań (i nie powiedziałabym, że moja szafa świeci pustkami), drobiazgów, niepotrzebnych papierów. Jest mi teraz o wiele lżej.
  • Byliśmy też w podróży poślubnej w Budapeszcie. Mimo porządnego przeziębienia dużo zwiedziliśmy i bardzo dobrze wspominam teraz ten wyjazd.
  • 2017 przyniósł również ogromną stratę. Tuż przed Wielkanocą zmarła moja Babcia, która była mi bardzo bliska. Ciężko było mi się później pozbierać. Święta już nie były takie same. Miałam problem pisać pracę. Przez jakiś czas nie miałam ochoty myśleć o organizacji wesela. Do teraz uporałam się z żałobą, jednak ból wciąż jest…
  • Ostatnie miesiące roku były pod znakiem depresji. Wspominałam babcię, nie mogłam znaleźć pracy, nie widywałam ludzi. Nie miałam ochoty ćwiczyć. Jadłam więcej niż 5 posiłków w ciągu dnia – nieregularnie, nie zwracając uwagi na to, co jest na moim talerzu. Co dziwne, z regularnością posiłków nie miałam problemu przez całe 5 lat studiów, niezależnie od tego, jak bardzo głupi był plan na uczelni. Jedyny pozytyw, jaki pojawił się w mojej diecie w ostatnim czasie, to mniejsza liczba mięsnych posiłków na rzecz wegańskich (polubiłam się z tofu).
  • Co przyniósł grudzień? Przede wszystkim regularniej zaczęłam ćwiczyć jogę i bieganie (chociaż kondycja się pogorszyła), rozpoczęłam zajęcia z rysunku (o czym od lat marzyłam) i czytałam, bardzo dużo czytałam. W ciągu roku przeczytałam co najmniej 40 książek, w tym na pewno 27 powieści (w końcu się przeczytało m.in. całego Harry’ego Pottera).
  • Pisanie artykułów na bloga też nie szło mi najlepiej. Na początku roku udawało mi się zachować regularność. Później zrobiłam przerwę, gdy musiałam się wziąć porządnie za pracę magisterską. Przerwa miała się skończyć wraz z obroną. Jak sami wiecie, trwało to dużo dłużej. I tu winię brak planowania. Po ukończeniu studiów przestałam planować swoje dni, przez co przekładałam pisanie z dnia na dzień.

No to tak „w skrócie” wyglądał mój rok. Był wspaniały i okropny zarazem. Dużo przemyślałam sobie w ostatnich dniach/tygodniach i uważam, że jestem na dobrej drodze, by 2018 był bardziej taki, jak chcę.

Rok 2018 – cele, postanowienia, marzenia

  • Regularne ćwiczenia. Chyba to standard dla wielu osób. W końcu wczoraj na siłowni widziałam zatrzęsienie ludzi, czego nie było jeszcze w grudniu. Sama wróciłam do ćwiczeń powoli od listopada, a w grudniu ćwiczyłam już 2-3 razy w tygodniu. Chcę to utrzymać. Nie będę obiecywać sobie ćwiczeń każdego dnia, bo wiem, że mój „leń” tego nie polubi i szybko się zniechęcę. A zatem zostaję przy jodze, bieganiu od czasu do czasu oraz boulderingu wraz z mężem.
  • Jedzenie tylko 5 razy dziennie. To chyba oczywista sprawa. Gdy jadłam częściej, zaczęłam tyć. Gdy jadłam mniej niż 5 posiłków, zbyt długie przerwy prowadziły do bólów głowy. Być może wrócę do planowania jadłospisów dla siebie, aby lepiej pilnować diety. W końcu kiedyś to się u mnie idealnie sprawdzało (o regularnym jedzeniu pisałam tutaj).
  • Chcę wprowadzić minimalizm w swoich kosmetykach. Do tej pory żaden żel do twarzy nie spełnił moich oczekiwań, więc mam zamiar pójść do podstaw. Zacznę od szarego mydła, ewentualnie wypróbuję Aleppo lub marsylskie, o których czytałam dobre opinie. Zastanawiam się również nad zastąpieniem kosmetyków do demakijażu i jednorazowych płatków olejami i płatkami wielorazowymi. To byłaby dobra zmiana w kierunku ekologiczniejszego stylu życia.
  • Dalej mam zamiar rysować. Chodzę w tym momencie na zajęcia dwa razy w tygodniu. Dwie sprawy mają tutaj świetny na mnie wpływ: kontakt z ludźmi i robienie tego, co zawsze sprawiało mi przyjemność, czyli samo rysowanie.
  • Regularność w pisaniu artykułów na bloga. Jestem w trakcie rozplanowywania tematów na najbliższe tygodnie. Wierzę, że w końcu wezmę się w garść i pójdzie dobrze.
  • Projekt. Miałam w listopadzie zająć się pewnym projektem, o którym nie chcę jeszcze pisać. Prawda jest taka, że się za niego w ogóle nie zabrałam. Mam w planach wykonać go w najbliższym czasie, bo myślenie o nim jako o sprawie niedokończonej bardzo mnie męczy.
  • Mam zamiar również zabrać się za regularność w praktykach duchowych. W to wliczam codzienną medytację przez chociaż 10 minut.
  • Planszówki – uwielbiam i mam nadzieję na więcej planszówkowych wieczorów.
  • Marzy mi się kilka krótkich wyjazdów. Dawno nie byliśmy w górach. No cóż, okaże się.

Moje postanowienia nie mają na celu radykalnej zmiany w życiu. Część jest kontynuacją, tego co zaczęłam. Część to powrót do dawnych nawyków. Radykalne zmiany rzadko przynoszą stałe efekty, ale małymi krokami da się wiele zdziałać.

Niech ten rok będzie pięknym rokiem. Życzę Wam, abyście nie zapomnieli o swoich postanowieniach i cieszyli się każdego dnia niewielkimi zmianami, na których Wam zależy.