W angielskim sklepie – pierwsze wrażenia

W angielskim sklepie - pierwsze wrażenia - Dietetic Lifestyle

Jak już wspomniałam ostatnim razem – angielska kuchnia nie zachwyciła mnie. Lekko inne zdanie mam odnośnie jedzenia, które można zakupić w przeciętnym sklepie. Jest kilka rzeczy na plus. Ale niezbyt dużo.

Ciemna strona sklepów

Sery – króluje cheddar, który jak wiadomo do chudych nie należy. Ale jak to możliwe, że nie mają czegoś takiego jak ser twarogowy? Nie wiem jak wy, ale ja bez takiego sera długo nie wytrzymam. Najbliższe mu są tam ser feta i serek wiejski (ten co bardziej przypomina styropian).

Chleb – osobiście jestem fanką ciężkiego żytniego pieczywa robionego na naturalnym zakwasie o cudownym kwaskowatym zapachu. Do tego mnóstwo ziaren słonecznika, lnu czy dyni. A co odkryłam w Anglii? Że ciężko znaleźć chleb, który nie jest tostowy. Jak ma się szczęście, można dostać chleb tostowy pełnoziarnisty.

Jogurty – o tym ostatnio również pisałam. Większość jest „low fat” lub „fat free”. Brzmi dobrze dla osób, które się odchudzają. Należy jednak pamiętać, że bez tłuszczu nie przyswajają się witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, a w tym witamina D, bez której nie przyswaja się wapń. Obecność tłuszczu sprawia, że posiłek jest bardziej sycący. No i bardzo ważne pytanie: czym ten tłuszcz został zastąpiony?

Gotowe dania – duży wybór dań kuchni chińskiej czy hinduskiej tylko do odgrzania. To samo danie przygotowane samemu lub z dobrej restauracji może być całkiem zdrowym rozwiązaniem. Jedna porcja gotowej potrawy z supermarketu zawiera czasem nawet powyżej 50% dziennego zalecanego spożycia tłuszczu!

W angielskim sklepie - pierwsze wrażenia - Dietetic Lifestyle

Jaśniejsza strona

Ale nie jest aż tak źle. Znalazłam kilka rzeczy, które wręcz ułatwiają zdrowy tryb życia.

Smoothie – jest olbrzymi wybór tych pysznych i pełnych witamin soczków.

Bakalie – u nas opakowanie mieszanki studenckiej to około 300 g, czyli jakieś 500 kcal. W wielu angielskich sklepach można kupić paczuszki z różnymi orzechami, rodzynkami, żurawiną lub jagodami goji, które zawierają około 100-150 kcal.

Sałatki i kanapki – też jest ich większy wybór. A jest to idealne rozwiązanie dla osób na diecie. Jednak trzeba dokładnie sprawdzać skład i kaloryczność, bo sałatka z tuńczykiem i makaronem lub kanapka z jajkiem i majonezem może okazać się większa niż zalecana porcja obiadowa.

Napoje gazowane – nie chcę ich zachwalać, bo okropnie niszczą zęby niezależnie od składu. Ale pozytywnie zaskoczyła mnie Coca-Cola słodzona stewią!

Ciężko mi wyobrazić sobie życia bez pysznego chleba nietostowego, sera twarogowego i normalnych jogurtów. Na szczęście są tzw. polskie sklepy. W większych miastach można je łatwo znaleźć w większości dzielnic. Niestety dostawy pieczywa są bardzo rzadko, ale ja bym miała motywację, żeby samej znów zacząć piec 🙂

  • Martełke

    Hmm, czy te kanapki to aby na pewno jaśniejsza strona? W Polsce też można takie kupić i są nafaszerowane konserwantami, a zazwyczaj też niezbyt smaczne… Znacznie lepiej zrobić coś samemu. O ile oczywiście uda się kupić dobry chleb 😉

    • Napisałam powyżej, że to zależy od składu akurat. Oczywiście idealnie jest przygotować kanapkę czy sałatkę samemu, jednak z różnych przyczyn czasem zdarza się, że się zapomni o tym. Wtedy kanapka zawierająca dość dużo białka i średnią ilość tłuszczy przynajmniej nasyci na dłuższy czas. A w moim przypadku takie dwie trójkątne kanapki potrafią zastąpić dwa posiłki.