Zero waste – moje bardziej ekologiczne życie

Zero waste - Dietetic Lifestyle

Na jednego mieszkańca Polski przypada ponoć aż 300 kg śmieci. Stale znajdywane są martwe zwierzęta wodne, które w przewodzie pokarmowym mają ogromne ilości plastiku. A do tego kilka miesięcy temu wiele mówiono na temat podpalanych wysypisk. Skąd się to bierze? Jak to się dzieje, że produkujemy tak wiele śmieci? W tym artykule podzielę się z Wami swoimi sposobami życia bardziej zero waste.

UWAGA! W artykule znajdują się nazwy firmowe, ale nie jest to artykuł sponsorowany. Umieściłam je z dobrej woli, ponieważ uważam, że warto chwalić marki, dzięki którym możliwe jest bardziej ekologiczny sposób życia.

Czym jest ruch Zero waste?

Zero waste jest ruchem/ideologią/modą, która pochłania bez reszty coraz większe grupy osób. To styl życia bez śmieci i marnowania, bez jednorazówek i podążania za nowinkami i modami. Życie Zero waste to również patrzenia na świat i na naszą planetę z czułością.

O zero waste pojawiło się ostatnimi czasy wiele książek, blogów i artykułów. Mówi się o rodzinach, które po odjęciu recyklingu i kompostu produkują rocznie jedynie słoik czy pudełko po butach śmieci, które wylądują na wysypisku. I to jest niesamowite, że żyją zwykłym życiem i niemal nie obciążają Ziemi. Pojawia się też coraz więcej organizacji (np. Polskie Stowarzyszenie Zero Waste), które pracują nad poszerzeniem wiedzy na temat ograniczania śmiecenia.

Ten artykuł nie będzie poradnikiem o zero waste. Nie jestem nauczycielem w tej dziedzinie, lecz uczniem. Pragnę jednak podzielić się moją drogą do bycia bardziej „eko”/”zero waste” – moimi sposobami, aby chociaż w niewielkim zakresie odciążyć naszą Matkę Ziemię, która już tak wiele przez nas wycierpiała.

Zero waste – bardziej ekologiczne zakupy

Pamiętacie, ile woreczków foliowych przynieśliście wraz z ostatnimi zakupami? A ile mogło tego być w ciągu miesiąca bądź roku? Szczerze, sama boję się odpowiadać na takie pytania. Żywność często potrafi być zapakowana w kilka warstw plastiku już w momencie dostarczania do sklepu. Dlaczego ekologiczne owoce i warzywa są sprzedawane wyłącznie w opakowaniu? O to jest pytanie!

Kilkukrotnie zrobiłam zakupy spożywcze przez Internet. Dostarczono je zapakowane w worki foliowe w taki sposób, że worek czasami zawierał tylko jeden przedmiot! Teraz robię zakupy niemal wyłącznie na targu, a ewentualne braku uzupełniam w markecie.

Na zakupy noszę ze sobą duże płócienne torby i często też zakupowy wózek (dokładnie taki, z jakim widuje się starsze panie). Może wydawać się to dziwne, ale dużo wygodniej transportuje się zakupy w wózeczku. Do tego mam zapas torebek strunowych w kilku rozmiarach i najnowszy nabytek – woreczki wykonane z bawełnianej siatki. Woreczki te są idealne na owoce i warzywa, zaś torebki strunowe pozwalają mi na kupowanie na wagę kasz, orzechów, nasion roślin strączkowych i suszonych owoców. Na pobliskim bazarku jest bardzo miła pani, która nawet taruje moje woreczki. Później zakupione jedzenie mogę w nich przechowywać, a po wszystkim takie torebki myję i suszę. Może torebki strunowe nie są całkiem zero waste’owym rozwiązaniem, ale mam już je od roku i tylko ze dwie musiałam wyrzucić.

Poza zakupami spożywczymi również kupując ubrania czy jakiekolwiek inne rzeczy proszę o niepakowanie w reklamówki (w sklepach z ubraniami niestety robią to dość machinalnie – gdy już zapakują, głupio mi oddawać taką reklamówkę). Wszystko można zapakować w torebkę/plecak, czy płócienną torbę, którą warto nosić zawsze przy sobie.

Owszem, wciąż niektóre rzeczy zdarza mi się kupić w jednorazowych opakowaniach – jednak na razie cieszę się z powolnych zmian.

Zero waste – zdrowe odżywianie

W Polsce marnuje się około 9 milionów ton jedzenia rocznie. Wyobraźcie sobie, ile do wyprodukowania takiej ilości pożywanie jest potrzebne surowców czy terenów na uprawę lub hodowlę. Po prostu, coś strasznego.

Istotne jest więc planowanie zakupów pod kątem posiadanych produktów i tego, co będzie się gotować. Ja przede wszystkim zaczynam wszystko od przejrzenia szafek i lodówki. Następnie wymyślam konkretne dania, które w danym tygodniu będziemy jeść. Na tej podstawie dopiero robimy zakupy. To nie znaczy, że nigdy nie mamy niczego na zapas. Przechowujemy spore ilości nie psującego się jedzenia (np. suche nasiona roślin strączkowych, kasze, makarony czy też mrożoną dynię).

Zwracam również uwagę na jedzenie poza domem. Najważniejszą zasadą jest możliwie jak najczęściej przygotowywać własne jedzenie na wynos. Zasadę tą zawsze stosuję idąc do pracy czy na dodatkowe zaplanowanie zajęcia. W tym artykule podzieliłam się moimi propozycjami na posiłki do pracy. Wystarczy trochę dobrego planowanie i posiadanie kilku lekkich pojemników, w które można zapakować jedzonko.

Jedzenie poza domem to nie tylko żywność, ale też picie. Od kilku lat ze znacznym skutkiem unikam kupowania wody i napojów w jednorazowych opakowaniach. Przez kilka lat korzystałam z butelki z filtrem  (przeczytasz o niej tutaj). Nie podobała mi się w niej jednak konieczność wymieniania filtra – zużywałam wciąż duże ilości plastiku w samych filtrach. W dodatku kranówka jest bezpieczna i nadaje się do picia. Dlatego w tym roku zakupiłam butelkę termiczną Wink, która dodatkowo zapewnia mi stałą temperaturę wody.

Mięso czy wege?

Od pół roku razem z Mężem nie jemy mięsa. I jest nam z tym świetnie (chociaż ryby wciąż zdarzają się w naszym menu). Dla mnie rezygnacja z mięsa to kwestia etyczna i w znacznej mierze również zdrowotna. Jest to również niezwykła wygoda. Łatwiej zrobić na kilka dni wprzód posiłki, które można wziąć ze sobą do pracy i nie zacznie nagle śmierdzieć – przygotowane mięso długo nie wytrzyma w lodówce. Zastosowanie strączków w miejsce mięsa wychodzi również o wiele taniej. I z tego, co mi wiadomo, sama uprawa strączków jest znacznie bardziej ekologiczna niż hodowla odpowiedniej ilości zwierząt na ubój.

W żadnym wypadku nie mam zamiaru nikogo namawiać na rezygnację z mięsa. Jako dietetyk jednak jestem zdania, że już ograniczenie mięsa pozwala poprawić stan zdrowia. Nie chcę jednak tej tematyki tutaj zgłębiać – więcej o pozytywnych aspektach diety roślinnej przeczytanie w wywiadzie z Małgorzatą Desmond.

Warto zajrzeć też do tego artykułu, w którym autorka (weganka) opisuje, że większe znaczenie dla środowiska będzie miało ograniczenie mięsa przez wiele osób niż całkowity weganizm kilku osobników. Więc może warto wrócić do archaicznych już bezmięsnych piątków?

Zero waste – wielorazowa higiena

Higiena w dzisiejszych czasach silnie związana jest z jednorazówkami, które są wszędzie. Patyczki do uszu, płatki do demakijażu, podpaski, wkładki, tampony, kosmetyki w plastikowych opakowania, próbki w hotelu… Jednak jak się chce, to da się znaleźć wiele bardziej ekologicznych sposobów na higieniczne sprawy.

  • Żel do twarzy zamieniłam na mydło Aleppo, które wystarcza na baardzo długo. Inne kosmetyki i środki higieny (np. szare mydło w płynie) staram się kupować w jak największych opakowaniach.
  • Używam niewodoodpornego tuszu do rzęs, który zmywam wielorazowymi bawełnianymi płatkami* zmoczonymi w ciepłej wodzie. Gdy używałam wodoodpornego tuszu, zmywalam go mieszanką oleju lnianego z rycynowym.
  • Jestem w trakcie rezygnowania z jednorazowych chusteczek do nosa. Nie jest to proste, jak się ma alergiczny nieżyt nosa. Jednak z wielorazowymi chusteczkami* wszystko jest do ogarnięcia. Niestety trzeba je prasować…
  • Od kilku miesięcy nie używam podpasek jednorazowych* – zamiast nich kupiłam wielorazowe, które są o wiele przyjemniejsze niż te ze sztucznych materiałów.
  • Odkryłam, że można przeżyć nie używają patyczków do uszu. No dobra, czasem mi się zdarza… Powolne odzwyczajanie się dla uzależnionych od patyczków może być przydatne, skoro ma powoli wchodzić ustawa zakazująca produkcji plastikowych patyczków. A tak w sumie to ponoć się nie powinno nic do uszu wkładać ;).

*Wielorazowe podpaski, chusteczki czy płatki do demakijażu można spokojnie prać w 60 stopniach. Z racji, że zajmują mało miejsca, dorzucam je raz w tygodniu do prania ręczników.

Zero waste – sprzątanie

W tej kwestii jeszcze niewiele zmieniliśmy. Wciąż kupujemy gotowe płyny do prania czy środki czystości. Wybieramy jednak trochę droższe ekologiczne koncentraty i staramy się kupować je w jak największech opakowaniach.

Oczywiście jest jeszcze w tej kwestii recykling. Staramy się jak możemy, jednak widząc w kontenerze na „śmieci zmieszane” szklane butelki i kartony może się wszystkiego odechcieć…

Zero waste – inne dziedziny życia

Zero waste może obejmować również inne dziedziny życia. Ciężko dawać poradę ogólną dla każdego, ponieważ każdego życie jest całkiem indywidualną sprawą. Jednak powiem Wam, jak to jest u mnie.

Notowanie: pióro wieczne i oszczędzanie papieru

Pióro wieczne – to jest coś co uwielbiam, kocham i nie rozumiem, jak mogłam używać przez tyle lat jednorazowych długopisów (i aż się boję, ile wylądowało przeze mnie na wysypisku). Pióro wieczne mam od półtorej roku. Noszę je zawsze ze sobą. Nie używam nabojów – mam tłoczek, dzięki któremu mogę uzupełniać tusz. A jako że aktualnie nie studiuję i nie mam potrzeby pisać zbyt wiele, ledwie zużyłam pół buteleczki tuszu.

Za czasów licencjatu zużywałam ogromne ilości papieru na notowanie. I co się z tym papierem stało? Wylądował w skupie makulatury. Przy wielu przeprowadzkach trzymanie notatek na papierze okazało się bardzo niewygodne, więc wszystko zeskanowałam, a papier zutylizowałam w najlepszy możliwy sposób. Na magisterce podeszłam do tej sprawy inaczej – nosiłam ze sobą laptopa, na którym robiłam notatki (baaardzo polecam do tego program OneNote, który automatycznie zapisuje wszystko w „chmurze”). Wtedy tylko najważniejsze rzeczy przed egzaminami drukowałam bądź też robiłam ręcznie streszczenie tego, co było mi potrzebne. Teraz natomiast w pracy nie potrzebuję w ogóle pisać ręcznie. Sporą część notatek robię w telefonie. W domu mam zebraną sporą ilość kartek z dawnych zeszytów, które wciąż mogę wykorzystywać. Po prostu przed wyrzuceniem zeszytu warto powyrywać czyste lub jednostronnie zapisane kartki.

Książki

Kocham czytać i z trudem jestem w stanie pogodzić się z faktem, że wiele osób nie sięga po literaturę. Jednak książek nie kupuję. Nie jest tak, że nie mam ich w ogóle, bo zdarza mi się kupić pojedyncze papierowe wersje, ale bardzo rzadko. Aktualnie korzystam w dużej mierze z ebooków – część kupuję, a część wypożyczam. Tutaj polecam Wam z całego serducha Legimi, dzięki któremu czytam bez jakichkolwiek ograniczeń. A zdarza mi się przeczytać w tydzień dwa tysiące stron ;). Poza tym są zawsze biblioteki i osoby, które same posiadają wiele książek i zawsze można od nich coś ciekawego pożyczyć.

Nie wszystko jednak musi być idealne…

Najmniej ekologiczną dziedziną mojego życia jest chyba rysunek i malarstwo – zużywam ogromne ilości papieru, tektury, farb, ołówków, pędzli i tego typu rzeczy. Ale dałam sobie na to przyzwolenie – kocham to robić, więc nie mam zamiaru ograniczać się w tym zakresie w żaden sposób. I dobrze mi z tym, bo nie muszę być idealna. Niezwykle istotne dla mnie jest dbanie o Ziemię, Matkę Naturę czy też upersonifikowaną Mokosz (Słowiańska bogini wiązana z Ziemią), jednakże to sztuka i sam akt jej tworzenia stanowi dla mnie źródło równowagi psychicznej, co jest równie ważne.

I co dalej?

Moje najbliższe cele to robienie własnych jogurtów roślinnych i rezygnacja z patyczków do uszu. Poza tym chcę poświęcić większą uwagę na rzeczy, które wciąż kupuję w marketach, i rezygnować z tego, co ma na sobie plastik. A może kiedyś uda nam się założyć własny mały kompostownik.

Już może na to późno, jednak zaczęłam doceniać pewne kwestie oszczędności stosowane przez przodków, kiedy to butelki latami mogły służyć do podlewania kwiatów, a słoiki wielokrotnie zapełniane były coraz to nowymi przetworami. Tęsknię za czasami, kiedy nic się nie marnowało, człowiek potrafił sobie poradzić w każdej sytuacji bez jednorazówek, a dżentelmeni zawsze mieli przy sobie wyprasowaną białą chusteczkę, którą mogli podać damie (ach…).

Czy Wy też czujecie to przesycenie śmieciami, w których toniemy każdego dnia, i marzycie, aby w trakcie spaceru po lesie nie spotykać plastikowych butelek, a w rowach przy drodze całych worków ze śmieciami? Dajcie znać, co myślicie na ten temat i w ogóle, czy chcielibyście coś więcej przeczytać o Zero waste i sposobach na bardziej ekologiczne życie.